Prezent

„Od jakiegoś czasu miałam dość duże problemy finansowe. Nie pracowałam przez pół roku i nie mogłam znaleźć nowej pracy. Nie miałam żadnych oszczędności i bardzo bałam się o kolejne miesiące mojego życia. Wiedziałam, że dzieli mnie tylko mały kroczek od tego, żeby stracić mieszkanie i wylądować na bruku. Na szczęście Pan Bóg zadbał o mnie i znaleźli się dobrzy ludzie, którzy mi pomogli w tej trudnej sytuacji. Kiedy w końcu udało mi się znaleźć pracę okazało się, że wynagrodzenie pokrywa tylko podstawowe rachunki. Brakowało na jedzenie, niespodziewane wydatki i spłatę długów. Szukałam dodatkowej pracy, ale z tym również był kłopot. Dopiero po Zawierzeniu swojej sytuacji Maryi moja sytuacja poprawiła się. Mimo kiepsko płatnej pracy, mam w tym momencie dodatkowe dochody, które pozwalają na skromne życie i systematyczną spłatę wszystkich zaciągniętych zobowiązań. Pierwszym dużym szokiem po zawierzeniu tej sytuacji było to, że okazało się, że w drugi dzień Bożego Narodzenia miałam niespodziewanie organizowane wesele kuzynki. Kuzynka jest mi bardzo bliską osobą. Bardzo chciałam jechać na to wesele, ale nie mogłam sobie na to pozwolić, bo nie było mnie stać ani na to, żeby kupić prezent, ani na to, żeby się ubrać, ani na to żeby tam dojechać. Poprosiłam Maryję o niespodziewane pieniądze, które pomogłyby mi w kupieniu prezentu i dojechaniu na wesele. Tydzień przed weselem przyszedł kolega i powiedział, że ponieważ jadę na wesele muszę kupić prezent i ubrać się, chciałby razem ze swoim wspólnikiem dać mi pieniądze, żebym mogła spokojnie wyjechać i spędzić święta bez martwienia się, że nie mam za co żyć. W kopercie byłą spora kwota, która dodatkowo pozwoliła na to, bym przez cały miesiąc nie martwiła się o jedzenie i spłaciła częściowo zadłużenie czynszu. Dziękuję Ci Przenajświętsza Panienko!”