Osiołek Pana Boga

„Na zawierzeniu byłam 7 razy… Maryja testowała moją cierpliwość, z formą zazdrości patrzyłam na spełniające się pragnienia moich współ podróżników…
Sama pisałam z wyjazdu na wyjazd coraz więcej i śmiałam się, ze „Maryjo, nie podaruję, będę natrętna, aż wysłuchasz i wyprosisz u Boga moje prośby…”.

Płakałam na słabą pracę, na szefa, który nie doceniał moich działań, marudziłam, bo mam problemy z układem trawiennym, wciąż coś mi szkodziło, bolało… powierzałam Maryi po 50 osób na raz… także swoje psy… i wielki akcent ostatnio położyłam na kierowniku duchowym… pisałam „Maryjo, trzeba mnie ogarnąć, postaw na mojej drodze człowieka… który mnie ustawi”.


No i teraz tak:

1. W mojej firmie zmienił się prezes, mam nowego szefa, który już w pierwszym miesiącu pracy przyznał mi premię za dobrą współpracę… szef też zwierzył się, że co miesiąc ofiarowuje pieniądze na budowę pobliskiego kościoła, bo tak obiecał Bogu na modlitwie… Byłam o krok od zmiany pracy i szereg pomyłek sprawił… że zrezygnowałam, mimo, że byłam już w 3, ostatecznym etapie rekrutacji.

2. zdrowie – jestem po 3 operacjach brzucha, wiele lat cierpiałam na bóle i osłabienia… od jakiś 3 miesięcy są stawiani na mojej drodze /niby przypadkiem/ cudowni lekarze… Zdiagnozowano problem, a zmiana leków i diety sprawiła, że czuję się o niebo lepiej.

Co więcej, miałam złe 2 parametry żelaza, jeden za wysoki, drugi za niski… świadczyło o złym wchłanianiu… ogólnie wynik był mega słaby 7 jednostek, a wzorzec to 13-440.
Po zawierzeniu, miałam badanie, oba wyniki były idealne, z 7 skoczyłam na 13,9 :)), a w drugim uplasowałam się w samym centrum skali. Nie, nie przyjmowałam ani leków, ani wątróbki ;D.

3. Inne osoby – zawierzyłam Maryi moich bliskich, aż 5 osób wpisanych w akt… pojechało z nami 🙂

Maryja płaszczem ochronnym otula moich bliskich, mój wujek miał udar, wyszedł z niego praktycznie bez szwanku i szybko, została mu rehabilitacja, która daje fenomenalne rezultaty…
Zawierzyłam Maryi też mojego psa… sunia miała operację ratowania życia i… wszystko poszło lepiej, niż się wszyscy spodziewali. Psiak szaleje… a ja mam naoczny dowód, że każdy wróbelek jest dla Boga ważny… niesforny piesek ważący 40 kg też :).

4. Kierownik duchowy – zadzwoniła do mnie bliska koleżanka i powiedziała, ze ma księdza dla mnie – ks. Andrzeja :). Sam mówi o sobie „osiołek Pana Boga”…a ja… od 17 lat mówię o sobie ‚Monika od osiołków” – zajmuję się badaniem postaci osła w Piśmie Świętym i w życiu świętych… Yhm, osiołek uratował Jezusa przed Herodem i wprowadził Go na swoim grzbiecie do Jerozolimy…

To połączenie naszych ścieżek, księdza Andrzeja i mojej, powaliło mnie na łopatki. Maryja działa, jak błyskawica, co?:). Spotkaliśmy się i czuję, że to jest TO.”